piątek, 29 sierpnia 2014

Aktualizacja:05:22:29 PM GMT

Goracy Temat:
Tu jestes: Medytacja Judaizm W drogę! Wyprawa edukacyjno-badawcza śladami Dawida Bidermana po chasydzkich drogach

W drogę! Wyprawa edukacyjno-badawcza śladami Dawida Bidermana po chasydzkich drogach

Spis treści
W drogę! Wyprawa edukacyjno-badawcza śladami Dawida Bidermana po chasydzkich drogach
cz.2 - Dzień I
cz.3 - Dzień II
cz.4 - Dzień III
cz.5 - Dzień IV
cz.6 - Dzień V
cz.7 - Dzień VI
cz.8 - Dzień VII
cz.9 - Koniec podróży i co dalej?
Wszystkie strony
Przekraczając granice stereotypów

Wkracza chasydyzm
W książce Martina Bubera Droga człowieka według nauczania chasydów możemy znaleźć opowieść o rabbim Ajzyku z Krakowa, który mimo biedy żył w wierności Bogu. Trzykrotnie przyśniło mu się, że w Pradze pod mostem wiodącym do pałacu królewskiego jest ukryty skarb. Presja snów była tak wielka, że w końcu wyruszył w podróż, ale kiedy dotarł do Pragi, okazało się, że most jest pilnie strzeżony. Ajzyk przychodził jednak w jego okolice codziennie, aż w końcu zainteresował się nim dowódca straży. Zapytany, po co przychodzi, opowiedział swoją historię. Został jednak wyśmiany przez dowódcę, który powiedział mu, że nie wierzy w sny, a jemu samemu śni się, że u niejakiego Ajzyka w Krakowie, pod piecem, ukryty jest skarb. Rabbi Ajzyk wrócił do Krakowa, odnalazł w swoim domu skarb i wybudował synagogę.

 Opowieść ta, bardzo stara i popularna w kręgach żydowskich, została wykorzystana też w powieści Paulo Coelho Alchemik, co świadczy o jej uniwersalizmie i ogólnoludzkim charakterze. Martin Buber w komentarzu do przytoczonej opowieści pisze o tym, że jako ludzie nieustannie odczuwamy brak, stale poszukujemy sensu, ale najczęściej wydaje się nam, że jest on gdzieś daleko. Tymczasem to, co naprawdę ważne, znajduje się „pod piecem we własnym domu”. Należy więc docenić to, co bliskie, odkryć wartość spotykanych codziennie istot i rzeczy.
Zgadzając się z taką interpretacją opowieści, należy jednak dodać, że bez podróży, bez wyprawy poza własny świat i siebie samego nie mogłoby nastąpić odkrycie tajemnicy i skarbu, który leży tuż obok. Z podobną sytuacją mamy do czynienia, gdy myślimy o naszym świecie, o małych miejscowościach, trochę uśpionych i nudnych swoją codziennością i powtarzalnością. Jakże trudno je docenić! Może jednak wystarczy, jeśli zawierzymy snom, przeczuciom, głosom duchów i opowieściom – a wtedy stanie się to możliwe. Czasami impuls musi przyjść z zewnątrz, zachęcić nas do wyprawienia się poza to, co znane i przemyślane, na spotkanie z innością, aby znowu doprowadzić nas do tego, co bliskie, ale odtąd postrzegane już inaczej.
Podobnie rozpoczęła się nasza przygoda z chasydami, cadykami i ich światem. Wszystko miało swój początek w przyjazdach chasydów do Lelowa, maleńkiej miejscowości liczącej niespełna 1000 mieszkańców. Chasydzi pojawiają się tam raz do roku przy grobie mistrza i nauczyciela, cadyka Dawida Bidermana. Pielgrzymki te rozpoczęły się zaraz po śmierci
Dawida Lelowera w 1814 roku: „Działo się to zwłaszcza w rocznicę śmierci, wypadającą w najmroźniejsze dni zimowych miesięcy stycznia i lutego. Zaśnieżone drogi, zamiecie śnieżne i fakt, że w tamtych czasach nie było samochodów, czy innych środków transportu, nie powstrzymywały nigdy Żydów od pojawienia się na miejscu. Przybywali saniami, furmankami, a nawet pieszo. Lelów nabierał świątecznego charakteru. […] każdego roku pojawiali się rabini i wielcy nauczyciele z całej Polski. Wiadomo było i jest, że wyprawa na grób lelowskiego rabina była największą w Polsce. Mieszkańcy zarabiali na życie dzięki tym pielgrzymkom, a grób rabina zasłynął jako miejsce tętniące modlitwami. Żydzi doświadczali, że ich modlitwy sprawdzały się w życiu” .
 

 

 Pięćdziesiąt lat po Zagładzie chasydzi z całego świata, głównie z Izraela i Stanów Zjednoczonych, zaczęli ponownie przybywać z okazji jorcajt (rocznicy śmierci) na grób cadyka Dawida, wierząc, że dusza Lelowera zstępuje na ziemię i przekazuje boską energię modlącym się oraz wspiera ich prośby do Boga. Przybycie tych tajemniczych i fascynujących gości, wyglądających i zachowujących się tak, jakby świat sprzed ponad dwustu lat powrócił na chwilę, a Lelów znów stał się sztetlem (polsko-żydowskim miasteczkiem), niepokoi, zadziwia, zaprasza do spotkania. Niewielu mieszkańców małych miast i miasteczek zdaje sobie sprawę, że w ich miejscowościach rozwijał się jeden z najciekawszych ruchów mistycznych ostatnich wieków. Martin Buber, wielki znawca chasydyzmu, pisał o nim w następujący sposób: „Ostatnim i najwyższym stadium w rozwoju mistyki żydowskiej był chasydyzm [...]. Znowu Polska, a przede
wszystkim stepowe równiny Ukrainy okazały się twórcze” .

Chasydyzm narodził się w połowie XVIII wieku na południowowschodnich kresach Rzeczypospolitej. Nazwa wywodzi się od hebrajskiego chasid („pobożny”, lm. chasidim). Tym terminem określano wiele nurtów religijnych w judaizmie. Ten, o którym tutaj mowa, najczęściej nazywany jest chasydyzmem „polskim” lub „besztiańskim”. Ruch ten powstał zarówno w wyniku towarzyszących wojnom i konfliktom prześladowań Żydów, które nasiliły się od połowy XVII wieku, jak również z powodu kryzysu tradycyjnego judaizmu rabinicznego. Cierpienia, niepokoje i rozczarowania duchowe wielu Żydów prowadziły do rozbudzenia się aktywności opartej na Kabale i nowych ruchach mistycznych, takich jak: sabataizm, frankizm, a w końcu chasydyzm.
Gershom Scholem, wybitny znawca mistyki żydowskiej, tak o tym pisał:
„Kabała luriańska i sabataizm pozostają w ścisłym związku z narodzinami i sukcesem chasydyzmu; w istocie są one – wraz z chasydyzmem – trzema etapami tego samego procesu” .
Założycielem tego ruchu był Izrael ben Eliezer (około 1700–1760), znany jako Baal Szem Tow (Beszt, Pan Dobrego Imienia), charyzmatyczny kaznodzieja i uzdrowiciel. Beszt nie pozostawił po sobie co prawda żadnych pism, ale swoim życiem i nauczaniem zainspirował wielu uczniów. Baal Szem Tow stworzył podstawy chasydyzmu i wskazał jego kierunek. Spójną doktrynę zawdzięcza jednak ten ruch przede wszystkim następcy Beszta, Dow Berowi z Międzyrzecza, zwanemu Wielkim Magidem (1704 [1710]–1772). Najważniejsze, i jednocześnie nowe, elementy, które wprowadził chasydyzm do judaizmu, to przekonanie, że religia i kontakt z Bogiem są nie tylko dostępne uczonym studiującym Torę, ale także każdemu pobożnemu Żydowi. Do „przylgnięcia” do Boga (dewekut) może prowadzić intensywna modlitwa, powiązana z ruchami całego ciała, a także ekstatyczny taniec i śpiew.
Szczególnie istotną osobą w chasydyzmie jest cadyk (od hebr. cad(d)ik – sprawiedliwy). Ten charyzmatyczny przywódca jest dla skupionych wokół niego chasydów autorytetem w sprawach wiary i życia codziennego, ale przede wszystkim – pośrednikiem między światem Boga i ludzi. Wielu cadyków posiadało także zdolności czynienia cudów. Początkowo funkcja cadyka pochodziła z wyboru, a potem stała się dziedziczna – w ten sposób powstawały liczne dynastie cadyków, niektóre z nich istnieją do dnia dzisiejszego w Izraelu i Stanach Zjednoczonych.
Swoich cadyków (admorów – akronim słów: nasz pan, nasz nauczyciel i mistrz) chasydzi czczą zarówno za życia, jak i po śmierci. Istotnym elementem chasydzkiego życia są pielgrzymki do grobów cadyków, szczególnie w rocznicę ich śmierci. Podczas odwiedzin chasydzi składają kwitłech, karteczki z zapisanymi prośbami, dotyczącymi zarówno spraw codziennych, jak i religijnych.
Historia chasydyzmu i najwybitniejszych cadyków wiąże się z uczniami Dow Bera. Wielu z nich założyło własne dwory i miało swoich zwolenników. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje Elimelech z Leżajska, który ustalił zasady funkcjonowania cadykizmu, a cadyka uznał za „kanał, którym dopływa łaska Boska”. Wychował on wielu przywódców chasydzkich, szczególne zaś znaczenie miał wśród nich Widzący z Lublina, który później, skonfliktowany z Elimelechem, założył swój własny dwór w Łańcucie, a następnie w Lublinie. Wielu późniejszych
cadyków w centralnej Polsce i Galicji było uczniami Widzącego z Lublina. Do najciekawszych postaci tego czasu należeli m.in.: Dawid z Lelowa i Święty Żyd z Przysuchy. W późniejszych latach pojawiło się wielu cadyków i powstawały coraz to nowe dynastie. Dalsze dzieje chasydyzmu były bowiem niezwykle skomplikowane, ale mimo rozproszenia, wielu sporów i straszliwego doświadczenia Zagłady, ruch ten przetrwał do dnia dzisiejszego, zaś w ostatnich czasach jest bardzo ważną częścią ultraortodoksyjnego judaizmu.  

Chasydzi nieustannie wędrowali, przemieszczali się pieszo i furkami, by spotkać się z cadykiem, razem spędzić szabat przy jego stole (tisz ), wspólnie jedząc, pijąc i słuchając opowieści. „Więc nieustanny ruch – ale wyabstrahowany z krajobrazu, jakby odbywał się w przestrzeni nieba. […] Większość legend relacjonuje jednak rzeczywisty mozół wędrowania, związane z nim lęki i niebezpieczeństwa – i w nich może tym wyraźniej uwidacznia się duchowy wymiar podróży. Nie wymiar symboliczny, bo droga nie jest tu popularną metaforą życia, lecz prawdziwym – fizycznym i duchowym – doświadczeniem” . Również Dawid Biderman ciągle wędrował, przede wszystkim do: Leżajska, Lublina, Przysuchy. Znany był z tego, że podczas podróży zatrzymywał się w każdej miejscowości i odwiedzał mieszkających w niej Żydów. Jego podróże trwały więc bardzo długo, nawet odległość kilku kilometrów potrafił pokonywać przez tydzień. Dlatego też współtowarzysze podróży, kiedy Dawid usnął, popędzali konie, aby minąć jak najwięcej miejscowości. W książce Martina Bubera Gog i Magog tak o Dawidzie opowiada woźnica, który przywiózł go do Lublina: Posłuchajcie jednak teraz, co się zdarzyło podczas obecnej jazdy. Czy nie mogliśmy przyjechać tu już wczoraj w południe? Przecież wyjechaliśmy z Lelowa następnego dnia po Święcie Radości Tory, w poniedziałek! Ale ilekroć przyjechaliśmy do jakiegoś miasteczka, ten zwariowany cadyk kazał się zatrzymywać. Zbierał potem dookoła siebie wszystkie dzieci i nie tylko rozdawał im cukierki i dawał każdemu gwizdek – to by jeszcze uszło – ale ponadto wpychał je hurmem na mój wóz i kazał objeżdżać całą miejscowość gwiżdżąc. Ale nie dość tego! Ilekroć jechaliśmy przez jakąś wieś, w której mieszkał choć jeden żyd, wszędzie mówił, że ma tu brata i musi go odwiedzić, bądź dlatego, by zapytać, jak się miewa, bo poprzednim razem chorował, bądź by się dowiedzieć, czy wyszła już za mąż jego córka, dla której za jego poprzednim pobytem szukano właśnie męża, i tym podobnie, a ja musiałem wszędzie zatrzymywać się i czekać. No dobrze, cały Izrael to bracia! W końcu jednak każdy się wścieknie!

A kogo miałem uderzyć jeśli nie konie? .
Chasydzkie wędrówki to przede wszystkim spotkania z ludźmi i rozmowy.
Niezwykle znaczące jest spotkanie, jakiego doświadczył Dawid Biderman, wędrując do Leżajska:
Raz, jak co roku, szedłem długą drogą z Lelowa do Leżajska do rabiego Elimelecha […]. Kiedy byłem już blisko celu, doszedłem do lasu dobrze mi znanego, bo przecież stale chodziłem tą drogą. Ale wyobraźcie sobie – zabłądziłem. Biegam tam, biegam z powrotem, nie ma końca, nic nie świta. Mija godzina za godziną, a ja błądzę w kółko. I jak sądzicie, co Dawid w końcu zrobił? Zapłakał. I kiedy tak płacze, przychodzi jakiś człowiek i pyta: „Czemu płaczesz, drogi synu?”. „Ach – skarżę mu się nie przestając płakać – chodzę przecież rokrocznie do mego nauczyciela tą samą drogą i ten las znam też jak własną kieszeń, a nagle zbłądziłem i nie umiem dać sobie rady – tu dzieje się coś niesamowitego i niewątpliwie ze mną samym coś jest nie w porządku!”
„Nie martw się – powiedział człowiek – i chodź ze mną, już razem znajdziemy wyjście”. I ledwo uszliśmy razem parę kroków, gdy zauważyłem, że skraj lasu jest blisko. „Wiesz teraz – zapytał człowiek – co znaczy: razem?” „Wiem” – odrzekłem. „Wobec tego – dodał – dam Ci coś jeszcze na drogę. Jeśli chce się zespolić mocno dwa kawałki drewna, tak by stały się jako jeden, trzeba najpierw ociosać je z wszystkich nierówności. Jeśli jednak do wypukłości w jednym pasuje wgłębienie w drugim i na odwrót, takie ociosywanie nie jest potrzebne. Oto jest prawdziwe Razem! Opowieść ta pokazuje, jak istotne jest spotkanie z drugim człowiekiem, jak ważne jest wysłuchanie rad i bycie razem. Lelower uświadamia, że prawdziwe „razem” polega nie na tym, że się do siebie dopasowujemy „okrawając” się wzajemnie, ale na tym, że się uzupełniamy szanując swoją inność.

Spotkanie polega więc na gotowości otwarcia się na drugiego człowieka, przyjęcia go takim, jakim jest. Słuchając tych chasydzkich opowieści, nie możemy się dziwić, że stały się one inspiracją dla filozofii dialogu, przede wszystkim zaś dla myśli Martina Bubera.
Warto tutaj podkreślić ogromne i ciągle aktualne znaczenie opowieści chasydzkich. Martin Buber pisze o tym w następujący sposób: „Opowieść jednak jest czymś więcej niż zwykłym odbiciem rzeczywistości: jej najgłębsza święta istota, której obecność została w niej stwierdzona, trwa w niej nadal. Cud, o którym opowiada, znów nabiera mocy. Siła, co niegdyś działała, odnawia się w żywym słowie i działa z pokolenia na pokolenie” . W podobny sposób pisze o tym jeden z najwybitniejszych obecnie badaczy opowieści chasydzkich, Gedalyah Nigal:
 

Dodatkową cechą opowiadania chasydzkiego jest jego uświęcony status: szacunek, z jakim odnosili się do niego opowiadający i słuchacze. Wierzyli w świętość opowiadań, tak jak wierzyli w świętość cadyków, akceptowali treść opowiadania jako prawdziwą i rozumieli zawartą w nim lekcję. To wyjaśnia, dlaczego ten gatunek przetrwał tak długo – ponad dwa stulecia – dłużej niż inne gatunki literatury żydowskiej i dlaczego zmiany zarówno w treści, jak i w formie były tak niewielkie10. Dzisiaj, pragnąc spotkać się z chasydami, powinniśmy bądź wybrać się do ich wspólnot w Bnei Brak lub Me’a Sze’arim w Jerozolimie, bądź udać się do grobów cadyków, wierząc w ich ciągłą obecność, najlepiej w rocznicę śmierci, kiedy przybywają do nich ich uczniowie.

Spotkać się z dawną obecnością chasydów w Polsce można także, czytając opowieści i wędrując dzięki nim po świecie dawnych żydowskich sztetli. Mając świadomość, że wciąż tak mało znany jest w Polsce ten fascynujący chasydzki świat, że jest on właściwie nieobecny w szkolnym nauczaniu, postanowiliśmy wybrać się w podróż na spotkanie z chasydyzmem,
cadykami i ich mistycznym uniesieniem. Zdecydowaliśmy się połączyć bezpośrednie doświadczenie trudnej wędrówki, polegającej na odwiedzaniu ważnych miejsc dla Dawida Bidermana, jego nauczycieli, towarzyszy i uczniów z podróżą w świat opowieści chasydzkich, dla której przewodnikiem stał się zbiór oryginalnych hebrajskich tekstów, Migdal Dawid11, poświęconych cadykowi z Lelowa. Książkę tę uzupełniały inne opowieści, zawarte w tekstach Martina Bubera: Opowieści chasydów, Droga człowieka według nauczania chasydów, a przede wszystkim Gog i Magog, oraz Daniela Lifschitza Z mądrości chasydów. Należy zwrócić uwagę na to, że właściwie można wyodrębnić dwa zasadnicze typy opowieści chasydzkiej: pierwszy typ to historia opowiadana przez cadyka chasydom, zaś drugi – opowiadana o cadyku przez chasydów12. Właśnie z drugim typem opowieści chasydzkiej mamy do czynienia w Migdal Dawid. Opowieści zebrane w tym zbiorze mają charakter hagiograficzny i pokazują wyjątkowość Dawida Bidermana. Tekst ten ma charakter świadectwa zbiorowej pamięci oraz siły historii przekazywanej z ust do ust. Jak większość opowieści chasydzkich napisany jest prostym, mało wyrafinowanym językiem, ale pozwala za to na obcowanie z prawdziwą i żywą wiarą.
 

Organizując naszą wyprawę śladami Dawida Bidermana po chasydzkich drogach, postawiliśmy sobie przede wszystkim dwa cele. Pierwszy z nich, edukacyjny, miał za zadanie przybliżenie obecnym i byłym uczniom Zespołu Szkół w Szczekocinach religii, historii i kultury Żydów polskich, ze szczególnym uwzględnieniem chasydyzmu, a także uświadomienie im wielokulturowości
ziem polskich oraz otwarcie ich na inność. Celem drugim, badawczym, było zarejestrowanie polskich opowieści o Żydach, dawnych sąsiadach, utrwalenie i opisanie pamięci, wyobrażeń i stereotypów o nich. Szczególnie interesował nas współczesny stosunek Polaków do Żydów w miejscowościach, do których obecnie przyjeżdżają chasydzi. Nasze „wyjście do świata inności”13 rozpoczęliśmy od solidnych przygotowań, które pozwoliły uczestnikom wyprawy na zapoznanie się z jej problematyką i celami. Ogólną wiedzę o religii i kulturze Żydów członkowie
wyprawy zdobyli na warsztatach w Starej Synagodze w Krakowie, prowadzonych przez Elżbietę Długosz. W tematykę opowieści chasydzkich wprowadził uczestników podczas kilku zajęć Mirosław Skrzypczyk.

Do przeprowadzania nagrań przygotowały ich ćwiczenia prof. Joanny Tokarskiej- Bakir z Uniwersytetu Warszawskiego. Bardzo ważnym elementem przygotowań do wyprawy było zbudowanie koalicji osób i instytucji, które zechciały wspierać naszą inicjatywę. Udało się nam zaprosić do współpracy dr. hab. Michała Galasa z Katedry Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, który zajmuje się problematyką dziejów judaizmu, szczególnie zaś zagadnieniami mistyki, mesjanizmu oraz współczesnymi prądami w judaizmie. Doktor Michał Galas objął naszą wyprawę opieką naukową, a uczestnicząc z nami w wędrówce, służył pomocą merytoryczną we wszystkich kwestiach związanych z problematyką żydowskiej religijności. Bardzo ważny dla naszego projektu był udział w nim prof. Joanny Tokarskiej-Bakir, która dzieliła się z nami swoim ogromnym doświadczeniem w organizacji ekspedycji etnograficznych14 oraz pomogła nam przygotować kwestionariusz, według którego przeprowadzane były wywiady z mieszkańcami Podkarpacia. W organizację wyprawy, szczególnie tej jej części, która odbywała
się na terenie Podkarpacia, zaangażowali się także pracownicy naukowi Uniwersytetu Rzeszowskiego. Działania koordynował prof. Marek Stanisz, który zaprosił do współpracy dr Agatę Paliwodę i prof. Wacława Wierzbieńca. Wsparcia udzielili nam także: Elżbieta Stanisz, Marek Czarnota i Mirosław Czarnik. Osoby te pomogły nam znaleźć rozmówców, służyły nam jako przewodnicy po żydowskich drogach Podkarpacia i uzupełniały naszą wiedzę o przeszłości i wielokulturowości tych terenów. Wsparcia organizacyjnego i finansowego udzieliły nam także: Gminny Ośrodek Kultury w Lelowie, Zespół Szkół w Szczekocinach, Gimnazjum w Lelowie oraz prywatna firma „Blachomet” Państwa Renaty i Artura Mejerów ze Szczekocin.
 

Wyprawa edukacyjno-badawcza śladami Dawida Bidermana była jedną z pierwszych w Polsce prób zmierzenia się z tematyką chasydzką w edukacji szkolnej. Odbyła się ona w dniach 9–15 lipca 2009 roku i wzięło w niej udział 18 osób. Uczestnikami byli uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół w Szczekocinach oraz studenci – absolwenci naszej szkoły – którzy wcześniej realizowali różne projekty o tematyce żydowskiej, a teraz chcieli wziąć udział we wspólnej wędrówce ze swoimi młodszymi kolegami. Wyprawa stała się więc doświadczeniem ważnym dla osób w różnym wieku, nawzajem się wspierających i wymieniających doświadczeniami. Trasa wyprawy (licząca 1750 km) obejmowała następujące miejscowości: Lelów, Żarki, Szczekociny, Chmielnik, Szydłów, Leżajsk, Łańcut, Strzyżów, Czudec, Frysztak, Niebylec, Sieniawa, Lublin, Kock, Góra Kalwaria, Kozienice, Warka, Przysucha. Część z tych miejscowości była związana z Dawidem Bidermanem, który odwiedzał je w czasie wędrówek do swoich nauczycieli, przyjaciół (innych cadyków) oraz uczniów. Prawie wszystkie zaś były ważnymi ośrodkami chasydzkimi, żyli w nich znaczący cadykowie, a obecnie znajdują się tam ich ohele, do których odbywają swoje pielgrzymki chasydzi.

Wizytę w każdym miejscu rozpoczynało wysłuchanie kilku opowieści z Migdal Dawid, które ukazywały związki Dawida Bidermana z cadykami mieszkającymi w tej miejscowości. Było to znakomite wprowadzenie w chasydzki świat, który dzięki temu stawał się żywy, barwny i wielowymiarowy. Ulice odwiedzanych miast, synagogi wypełniały się postaciami z tamtej rzeczywistości, a nam łatwiej było spotykać się z pozostałościami po żydowskim świecie, choć jednocześnie ogarniał nas smutek i nostalgia, że został on bezpowrotnie utracony. Projekt nakładał na uczniów obowiązek przygotowania informacji o każdej z miejscowości, którą odwiedzaliśmy, ze szczególnym zwróceniem uwagi na tematykę żydowską. Uczniowie i studenci stawali się przewodnikami po miejscach znajdujących się na szlaku naszej wyprawy. Dzielili się oni wiedzą na przygotowany przez siebie temat z pozostałymi uczestnikami, a ich wystąpienia dotyczyły zarówno tematów o charakterze ogólnym, np.: synagogi, cmentarza żydowskiego, inskrypcji nagrobnych, zwyczajów chasydzkich, roli cadyka, jak i bardzo konkretnych, takich jak: informacje o odwiedzanych miejscach i działalności poszczególnych cadyków. Znakomitym uzupełnieniem były wieczorne wykłady doktora Michała Galasa na temat chasydyzmu oraz projekcje filmowe przedstawiające historię i kulturę polskich Żydów.
 

Ważnym elementem wyprawy były nagrania starszych mieszkańców odwiedzanych miejscowości, którzy przywoływali z pamięci opowieści o swoich żydowskich sąsiadach. Nagrania takie przeprowadziliśmy w: Leżajsku, Sieniawie, Czudcu, Frysztaku, Strzyżowie i Niebylcu. Uznaliśmy, że obok spotkań z materialnymi śladami przeszłości i dawnymi historiami obecnymi w opowieściach chasydzkich bardzo ważne są osobiste spotkania ze świadkami historii. W poznawaniu przeszłości posłużyliśmy się metodą oral history (nie przez wszystkich historyków docenianą), którą uważamy za znakomity sposób na prawdziwe spotkanie z człowiekiem i jego indywidualną, subiektywną historią. Joanna Tokarska-Bakir pisze o tym w następujący sposób: „Każdy, kto „jeździł po barach15” wie, że uczestniczenie w powstawaniu świadectwa ustnego angażuje nas w stopniu daleko większym niż dopuszcza to rozpowszechniony model badawczy. Ponieważ każda rozmowa […] odsłania obu rozmówców, historycy niechętnie się w nią angażują. […] Ktoś, kto rozmawia z ofiarą zbrodni, jej sprawcą, a nawet świadkiem, ma dużo mniejsze szanse skończyć rozmowę niezmieniony niż ktoś, kto w zaciszu archiwum czyta pisane w trzeciej osobie protokoły przesłuchań. Ten, kto w ogóle słucha, chcąc nie chcąc dowiaduje się, jak
wielkie znaczenie ma sposób zadawania pytań, a stąd już niedaleka droga do uchwycenia i docenienia »afektywnego, empatycznego komponentu w rozumieniu«”16. Młodzi badacze – uczestnicy wyprawy, nie tylko stali się powiernikami ludzkich opowieści, ale także mogli zbudować w sobie poczucie bliskości z opowiadającymi i tymi, o których oni opowiadali. Jednocześnie zaś mogli zastanowić się nad pracą pamięci, nad tym, co zostało zapamiętane, jak zostało zapamiętane i dlaczego właśnie to zostało zapamiętane. Każda rozmowa zmuszała ich do wejrzenia w głąb siebie, zmierzenia się z własną pamięcią i zastanowienia nad swoim stosunkiem do Żydów i do nieobecnej już dziś w takim stopniu na ziemiach polskich różnorodności etnicznej.

Historia wywołana z pamięci wymaga interdyscyplinarnego podejścia do pozyskanego materiału. Badacza nie tylko interesują wydarzenia z przeszłości, ale także człowiek z jego indywidualną
pamięcią, wyobrażeniami, mitami, stereotypami i postrzeganiem świata. Udało nam się zarejestrować kilkanaście rozmów, które trwały od 1 godziny do 2,5 godzin. Nagrania stały się materiałem do dalszych działań, o tym, że były jednocześnie niezwykłym doświadczeniem dla uczniów, świadczy wypowiedź jednej z uczestniczek wyprawy: Wyjazd był dla mnie prawdziwą przygodą naukową. Każdy dzień przynosił kolejne ciekawe wiadomości o kulturze żydowskiej, które codziennie były przez naszą grupę starannie podsumowane. Natomiast relacje osób, które na własnej skórze odczuły skutki prześladowania Żydów w czasie drugiej wojny światowej, były niesamowitym przeżyciem. Opowiadania świadków wydarzeń były często wstrząsające. Ale mimo to cieszę się, że tak wiele dowiedziałam się o osobach wyznających judaizm, nie tylko poprzez czytanie książek. (K. Zgadzajska) Nie było to jednak doświadczenie łatwe, ponieważ nagrywający spotykali się także z opowieściami pełnymi cierpienia, smutku i śmierci. Każdego dnia wieczorem spotykaliśmy się więc, by podsumować miniony dzień, podzielić się przeżyciami, refleksjami i uwagami. Wszyscy uczestniczący w nagraniach oceniali swoje spotkanie ze świadkiem historii, rozmowę i zarejestrowany materiał. Opiekunowie oraz pozostali uczestnicy komentowali relacje, zadawali pytania, doradzali. Codziennie zatem uczestnicy wyprawy spotykali się z nowymi wyzwaniami i próbowali im sprostać. Odbyli długą drogę nie tylko w przestrzeni, ale także we własnym wnętrzu. Razem z chasydami Nasza wyprawa śladami Dawida Bidermana po chasydzkich drogach pozwoliła stworzyć swoisty dziennik podróży, w którym znalazły się krótkie informacje o żydowskiej historii odwiedzanych przez nas miejscowości, sylwetki mieszkających tam cadyków, opisy miejsc związanych z chasydyzmem, a przede wszystkim wybrane chasydzkie opowieści17. 

 



NajnowszeNajpopularniejsze
joga mata fitnessmaty ekologiczne
maty dla dzieci  maty do jogi
maty w rolkach  maty do medytacji zabuton
poduszki do medytacji zafubolster wałek do jogi
plecaki na maty  pokrowce na maty
kadzidła nag champa  kadzidełka japońskie
paski do jogi szer.4 cmpaski do jogi szer.3 cm
kostki i klocki do jogi  klocki i pianki do jogi
przepaski relaksacyjne na oczy  koce do jogi
stylowe pomoce do jogiherbaty yogi tea
książki o jodze zdrowiu  książki ezoteryczne
piramidy  suplementy diety
Share/Save/Bookmark